« KMP od kuchni »

Get Adobe Flash player

Kapitan Siódemka, 2010-06-08 01:18:41

Świętowanie medalu w Los Cubanitos Tegoroczne Klubowe Mistrzostwa Polski miały być dla naszego klubu przełomowe. Jechaliśmy w roli murowanych faworydzików. Niestety murawa zweryfikowała przewidywania bukmacherów. Wróciliśmy na tarczy, ale z medalami, tradycyjnie, bo już po raz trzeci, brązowymi.

Piątkowy poranek w słonecznym i zakomarzonym Burzeninie przywitał nas brakiem jednej z ekip (Ostródy) co implikowało za sobą zmianę systemu rozgrywek. I tak okazało się, że z każdą drużyną zmierzymy się na dystansie czterech rund. Nie ukrywam, że było nam to na rękę, bo im więcej gry tym bardziej miarodajne miały być wyniki.

Zaczęliśmy od starcia z Łodzią the Second. Szczęście już w tym meczu omijało nas szerokim łukiem. Wystarczy powiedzieć, że z teoretycznie najsłabszą ekipą turnieju 10 na 16 gier zakończyliśmy wynikiem poniżej 400 punktów. Mimo nie najlepszych składów wypociliśmy zwycięstwo 9:7. Jak się później okazało był to nasz najczęściej osiągany wynik.

Drugi mecz ze stołeczną ekipą Macaków, chcielibyśmy zapomnieć jak najszybciej. Niewiarygodne wprost szczęście miał Rydzu, który z Vincem wygrał mimo, że ten włożył mu 401 punktów, z Kobremem pokonał 429 punktów, a gdy przyszły mu gorsze litery to jego 348 i tak wystarczyły na żużel, który losował Adamson, bo bardzo fartownie dobrał do nieblokowalnego "hedszota" (harmonii). Adamson w tej partii przywalił SINTOIZM, ale widać było to za mało. Rydzu w końcu przegrał tylko z Yohem, bo 289 punktów to wynik, z którym na KMP partii wygrać się po prostu nie da. Spotkania z resztą także były tragicznie smutne. Wesul z Kobremem kładzie stratę HUI, ale dwa blanki skutecznie pomagają mu osiągnąć 10 punktów więcej w końcowym rozrachunku. Kosz z Robkamem nie wychodzi z 300 i tylko Vince miażdży cwaniaków z Wawki 3:1. Apogeum pecha osiąga Macak, któremu Michał Musielak układa dwie dziewięciokrotności w jednej partii. W tej samej rundzie swoją dziewiątkę z Kobremem dokłada Rydzu. Choćbyśmy stanęli na głowie i wsparli się uszami, nie mogliśmy ugrać nic więcej niż 6:10. Ta porażka już w drugim meczu ustawiła nas pod ścianą.

Mecz z Ghostem dwójką również do łatwych nie należał. Na szczęście 4:0 zrobił Koszu, 2:0 Vincenty, po jednej partii dorzucili Suchy, Macak i Kobrem i 9:7 i kolejne zwycięstwo stało się faktem. Wyniki Kobrema 297, 291, 318, Adamsona 297, Suchego 309 nie były zaplanowane taktycznie. Po prostu mieliśmy tak potwornego niefarta. Ukłony należy skierować do superlaseczki, która w partii z Kobremem przepuściła najsampierw POZAbaWIA przez leżące na planszy BA za 60 pkt, po czym Kobrem wrócił do gry z 40 punktową stratą. Następnie nie sprawdziła ona POZABAWIAJ na sklejkę za 30 i POZABAWIAJŻE za bagatela 60 co dało upragnione zwycięstwo, jak się później okazało na wagę całego meczu.

W kolejnych spotkaniach wzięliśmy się nieco mocniej do roboty i rozpykaliśmy 13:3 Wawę II i 12:4 Łodziaków Pierwszaków. Z Macakami II wszystko wygrał Macak Blanków i Kobrem, a Suchy, Kosz oraz Zaplutek_Dziadek ulegli tylko Kamilowi "Prosto" Kisterowi. Mecz ten skończył się bez większej historii, ale dodał nam animuszu i odebrał trochę otępienia po czarnym piątku. Z rozpędu rozbiliśmy także Działony. Suchy znów przegrał tylko raz podobnie jak Koszyczek. Bezbłędny był Vince i nawet Kobrem zrobił 3:1 :P. 12:4 z silną na papierze Łodzią dodało nam jeszcze więcej energii w pogoni za olimpijskim złotem. W tym momencie było nam to niezbędne mniej więcej w takim stopniu jak EPO Lance'owi Armstrongowi.

Czekały nas arcytrudne pojedynki z synami i córami Wawelu, a także z braćmi i siostrami Anny Jamróz Po dwóch rozegranych rundach z Krakowem i prowadzeniu 5:3, w dbałości nie tylko o rozwój intelektualny, ale i tężyznę fizyczną, w cichy sobotni wieczór postanowiliśmy zagrać doroczny piłkarski mecz scrabblistów. W tym roku nie było to jednak północ - południe, ponieważ uznano, że Wrocław jest za silny (deja vu?) :P i zagraliśmy składy mieszane: Ekipa jeden: Beau d'Eau w bramce, obrona Rybicki, Płachta, Rydzik, pomoc Szukalski, Jachna, Górka i na szpicy wysunięty Ciejka. Naprzeciw stanęli: Koalar, Prosto (który zdezerterował w trakcie gry), Broda Elektroda, Robkam, Michalak, Kosz, Kobrem i bardzo wysunięty niczym horyzont Gajdosz. Mecz zakończył się sprawiedliwym remisem a Kobrem kopnął Kamila Górkę w piszczel.

Okazało się, że Kobrem upolował Kamila także następnego dnia na scrabblownicy w pojedynku Siódemki z Krakowem. Ten trudny mecz wygraliśmy 9:7. Każdy do tego zwycięstwa dorzucił swoją cegiełkę i stało się jasne, że zagramy o zwycięstwo z Rumią. Niestety powtórzył się literowy koszmar znany nam już z pojedynków z Wawą i Łodzią II. Kolejny raz 10 partii bez wyjścia ponad pułap 400 pkt. Z tak dobrą ekipą oznaczało to klęskę w wymiarze 5:11 i odebranie wszelkich nadziei na Mistrzostwo. Najwięcej pecha mieli bez wątpienia Vince, któremu Kazik losując w końcówce dwie płytki wziął dwa blanuszki oraz Kosz, który z Hombą przegrał, bo ten sobie strzelił w ostatnim ruchu wyraz ŁUBNIE, a OSPS skwitował go zieloną buźką. Nieliczni twierdzą, że Homba wiedział, że łubień to element kopuły o kształcie pierścienia kołowego, ograniczający otwór w szczycie kopuły i dla hecy udawał, że strzela.

W imieniu całego teamu chciałbym serdecznie podziękować kibicom, którzy przyjechali, czatowali, zjadali paznokcie i zostawiali w Burzeninie spodnie i okulary. Wasze wsparcie było dla nas ważniejsze niż wynik, więc za rok może nas wspierajcie trochę mniej? :))))

Zobacz galerię z KMP 2010

31 komentarzy

#1bodo

12:06:49, wtorek 8 czerwca 2010 r.
Hm, w Rumi urodziła się Erika Steinbach. ;)

PS. Serdeczne pozdrowienia dla Qnia, który obecnie grał w Macakach, ale za rok być może w Ghoście, ponieważ mieszkanie z dziewczyną w Krakowie to co innego niż mieszkanie we Wrocławiu w czasie studiów. :)))

#2Vince

12:12:12, wtorek 8 czerwca 2010 r.
Też grałem w meczu :( Piłka mnie sfaulowała zaraz po tym, jak kobrem kopnął kamila :(

#3

13:03:16, wtorek 8 czerwca 2010 r.
Chybiona złośliwość Bodku - nigdy nie używałem argumentu o miejscu zamieszkania/ miejscu zameldowania/ miejscu studiowania/ miejscu pracowania. Dla mnie głównym kryterium jest względnie częste chodzenie do klubu, a w Waszej drużynie nie wszyscy je spełniali.

Gratuluję brązowego medalu.

#4bodo

14:24:29, wtorek 8 czerwca 2010 r.
No, nie licząc naszej rozmowy w samochodzie, nie używałeś.
Również gratuluję medalu. :)

#5

15:28:05, wtorek 8 czerwca 2010 r.
Nie przypominam sobie, żebym używał argumentu w myśl którego nie miałbym prawa do reprezentowania "Macaków", pamiętam natomiast, że mówiłem, że dla mnie nieczystym zagraniem jest wystawienie przez Was Kosza (a kilka innych przypadków, nie tylko w Waszej drużynie, uważam jedynie za niejednoznaczne), na co Ty mnie przekonywałeś, że akurat on ma podstawy Was reprezentować, a dla Ciebie przypadkiem bardziej kontrowersyjnym jest Bartek.

#6bodo

0:52:27, środa 9 czerwca 2010 r.
Wskazywałem go jako osobę, do której obecności w naszej drużynie prędzej można by się przyczepić (co nie znaczy, że dla mnie jest coś nie tak). Napisał to zresztą sam zainteresowany w odpowiednim wątku na odpowiednim forum.
I tak, umniejszałeś mieszkanie na studiach we Wrocku jako argument za reprezentowaniem Siódemki.

Piszesz, że wystawienie Darka jest nieczyste z naszej strony.
Powiem Ci, co dla mnie jest nie fair.

Nie podoba mi się, że wchodzisz w głowę nastoletniego chłopaka i mówisz mu, że nie jest członkiem klubu, bo nie rozegrał iluś partii w roku.
Nie podoba mi się, że Wrocławskiemu Klubowi Scrabble Siódemka z tego samego powodu odmawiasz prawa nazywania go swoim graczem.
Jeżeli takie jest kryterium członkostwa w Warszawie - świetnie, niech będzie. Ale pozwól, że na własnym poletku to my ustalimy zasady. A są one takie, że jesteśmy stowarzyszeniem prowadzącym działałność na podstawie przyjętego statutu i - w przeciwieństwie do Twojego klubu - mamy jasno sprecyzowane, kto jest naszym członkiem, a kto u nas tylko grywa.

Nie podoba mi się, co więcej - poczułem się tym urażony, że w stosunku do drużyny, której przyjechałem kibicować, używasz określeń typu "zbieranina", czy "zespół naszpikowany gwiazdami (także spoza klubu)". Mogłeś tego nie zauważyć, ale 60% drużyny stanowiły osoby, które reprezentowały nas na poprzednich KMP, a 40% - na wszystkich. Ale i reprezentacyjni neofici dostali od klubu godność kadrowicza w wyniku legalnej procedury wyboru i powtórzę (choćbyś się zapierał czterema kopytami): będąc członkami klubu.

LBNL. Nie mogę sie oprzeć wrażeniu, że gdybyśmy wystawili np. Wobrema albo jakąkolwiek inną postać z niewysokim rankingiem PFS i niską frekwencją w klubowych turniejach, nikt z Was nie kiwnąłby palcem w kierunku zbadania słuszności tego wyboru. Rzekomy problem naszej reprezentacji wziął się stąd, że pojawiły się u nas dwie osoby z wysokim rankiem, w tym aktualny Mistrz Polski, i - zdaniem skarbnika PFS - znalazł się paragraf, żeby się do nich przywalić. Dla mnie to jest przykład tego, z czym sam AFAIR walczyłeś u siebie w klubie (żeby było śmieszniej - z tym samym oponentem): dostosowywania reguł do personaliów. Ja ten etap w swoim klubie też przeszedłem i, dla własnego poczucia wolności od hipokryzji, nie chcę do niego wracać.

#7

10:13:09, środa 9 czerwca 2010 r.
Mylisz się, nigdy nie umniejszałem (ani też nie zwiększałem) znaczenia mieszkania we Wrocławiu czy gdziekolwiek indziej. Ale nie będę udowadniał, że nie jestem wielbłądem, skoro nie jestem uważany za osobę z najlepszą wiedzą na temat własnych poglądów.

Co do Darka - sformułowania "wchodzeniu w głowę" czy "odmawianiu prawa do nazywania" uważam za demagogię. Jedyna teza jaką głoszę (w pełni poważnie, a nie z przymrużeniem oka) to taka, że według mnie wstawienie do składu osoby, która nie gra w klubie jest nie fair. Podobnie nie fair byłoby wystawienie przez nas Żbika, Marcina Mroziuka czy nawet Skrobosza (choć to akurat trochę mniej). Nie musisz się ze mną zgadzać, naprawdę. Ale prawa do własnego zdania odebrać mi nie możesz.

Co do ustalania zasad - owszem, na swoim poletku ustalacie je sami, ale zawody rangi mistrzowskiej to jest wspólne poletko wszystkich, a nie tylko Wasze. W tym roku zasady na tychże były niesprecyzowane, ale już w przyszłym są plany, by wprowadzić przepis o minimum rozegranych w klubie partii. Co popieram całym sercem, bo skoro jak się okazuje poczucie fair play nie wszyscy mamy identyczne, to prawo należy sprecyzować, by nie było potrzeby (!) do tegoż fair play się odwoływać.

I to bardzo urocze, że masz wrażenie, że gdyby coś tam, to okazalibyśmy się (okazałbym się) hipokrytą, ale jak mawiał klasyk: wybacz, nie będę polemizował z Twoimi wrażeniami.

#8wesul

11:03:12, środa 9 czerwca 2010 r.
Ja mam tylko jedną uwagę do Bogusia.
Kosz jest członkiem Waszego stowarzyszenia (zgodnie z tym http://scrabble.wroclaw.pl/download/resolution/2010/01-2010-2010.05.07.pdf od 7 maja 2010, a nie od lat, jak byliśmy przekonywani na forum PFS), natomiast według interpretacji sporej części graczy nie jest członkiem Waszego klubu (figurującego w rejestrze PFS).
Ranking PFS nie ma nic do rzeczy. Wątpliwości co do udziału w KMP dotyczyły 6 czy 7 osób z różnych drużyn o różnym rankingu.

#9aztech

11:21:03, środa 9 czerwca 2010 r.
Swego czasu też wydawało mi się, że kryterium chodzenia do klubu, to jedyne kryterium jakie powinno się przyjmować jeśli chodzi o drużynę na KMP. Jednakże moje zdanie zmienił przypadek Adasia Szukalskiego, który mimo, że do klubu nie przychodzi (bo z Anglii daleko), to za każdym razem jak może to trzyma się nas na turniejach ogólnopolskich a także wpada do Klubu. Notabebe, wstąpił też do naszego Stowarzyszenia.
Kryterium występów jest dobre, ale moim zdaniem nie powinno być jedynym ani wiążącym.

Świetną w swej prostocie propozycję dał Donio. Rejestr zawodników klubowych. Zawodnik deklaruje swoją przynależność klubową, raz na pół roku. Po zmianie barw klubowych ma roczny okres karencji na KMP. Proste, łatwe przyjemne. To zawodnik decyduje z kim mu jest po drodze.
Sam nie chciałbym, abym w przypadku wyjazdu poza Wrocław, gdy zmusi mnie do tego praca, został pozbawiony reprezentowania Siódemki.

Od siebie dodałbym dodatkową regułę (tak żeby usatysfakcjonować niektórych utyskujących), że klub powinien w rejestrze klubów istnieć np. pół roku i mieć rozegrane średnio jedne spotkanie na miesiąc. Co do klubów istniejących od lat, to kryterium cofnąłbym.

#10aztech

11:31:06, środa 9 czerwca 2010 r.
@Wesul.
Po pierwsze: zauważ, że w tym samym dokumencie jako członkowie przyjęci zostali Kobrem i Wobrem.
Po drugie: nasz statut pozwala przyjmować w poczet członków stowarzyszenia osoby pełnoletnie (jest również paragraf pozwalający przyjąć osoby które ukończyły 16 rok życia, ale na razie wewnętrznie postanowiliśmy nie korzystać z niego).
Dlatego też Darek mógł zostać członkiem Stowarzyszenia teraz a nie wcześniej.

#11redstar

12:22:41, środa 9 czerwca 2010 r.
Witam - moim zdaniem to kto jest członkiem klubu to sprawa klubu. Natomiast wg mnie powinno się wprowadzić ograniczenia co do reprezentantów klubu na KMP, bo obecnie to może być każdy członek. Członkami PFS też były osoby, których na oczy nie widziałem, a np. chciały mieć kody na zagraj.

#12bodo

12:29:49, środa 9 czerwca 2010 r.
Rafał: nie mogliście być przekonywani, że jest członkiem stowarzyszenia od lat, z prostego powodu. Jak sobie wejdziesz w zakładkę stowarzyszenie (http://www.scrabble.wroclaw.pl/index.php?r=site/page&view=wks7), zobaczysz od kiedy nasza działalność ma ramy stowarzyszenia.
Jest tam też takie zdanie, że WKS Siódemka jest kontynuacją klubu o tej samej nazwie. Klub był nieformalną organizacją, przynależność była uznaniowa. Iks lat temu uznałbym wyjazd Darka na KMP za przegięcie. Ale ciągu ostatniego roku brał udział w życiu klubu - na inne sposoby niż rankingowe turnieje. Wreszcie - sformalizował członkostwo, tuż przed wyborami reprezentacji na KMP.

I jeszcze. Wątpliwości dotyczyły 6-7 osób z różnych drużyn, ale to nam to wytknięto na forum. I to my byliśmy obiektem złośliwości (np. "Messi, Rooney, Ronaldo" czy we wspomnianej relacji z KMP).

Michał: uważam, że to, kogo wystawiacie, pozostaje Waszą sprawą. Postawiliście w tym roku na aktywność - jest dla mnie wręcz imponujące, że drużyna, w której było kilku rankingowych średniaków, zdobyła srebro KMP. Ale gdyby ze Staszkiem wystąpili Rzbik, Skrobi, Krzysiek Mówka, a nawet Twój imiennik Alabrudziński - nic nam do tego.

I obojętnie jaki Retsik wymodzi regulamin KMP 2011 - możesz być spokojny - my, nazbyt pewni, żeby nie powiedzieć: zarozumiali, dostosujemy się do ustaleń organizatora.

PS. Na liście zawodników Macaków umieszczonej pod adresem http://www.scrabble.info.pl/warszawa/index.php?m=menu&t=zawodnicy&s=1 brakuje dwóch Waszych reprezentantów.

#13macak

19:27:57, środa 9 czerwca 2010 r.
Hej

Chciałem się ustosunkować do powyższych postów. Doszły mnie słuchy, że na forum PFS do którego nie mam niestety dostępu zarzucono m.in. Darkowi, Bartkowi i mi, że nie powinniśmy reprezentować klubu wrocławskiego Siódemka w KMP. Moim zdaniem nieważne jest to jak kto wybierał swoje reprezentacje na KMP. Ważne jest natomiast, że nie było przepisu, który by ujednolicał jednoznacznie, kto może a kto nie może reprezentować klubu na KMP. Skoro nie było takiego przepisu wszystkie przedstawione zarzuty pod naszym jak i jakimkolwiek adresem uważam za bezpodstawne.
Qń powiedz mi zatem na czym opierają się Twoje argumenty przeciwko nam, jeśli nie na Twoich własnych wrażeniach?
Masz rację, mówiąc, że w tym roku zasady były niesprecyzowane, zatem jaki przepis złamaliśmy, co takiego zrobiliśmy? Waszym kryterium była frekwencja, naszym członkostwo. Czy którekolwiek z nich jest rażąco niesprawiedliwe? Osobiście jestem za wprowadzeniem konkretnych zapisów co do kryterium uczestnictwa w KMP, jednak mam nadzieję, że kryteria te zostaną dobrane obiektywnie i sprawiedliwie, bez widocznych wpływów jakiegokolwiek z klubów.

#14

21:27:35, czwartek 10 czerwca 2010 r.
Boguś: przeproszę za swoje złośliwości (nie wiedziałem, że aż tak kogoś dotykają), zignoruję Twoje i odpowiem merytorycznie - jestem innego zdania niż Ty. Zgadzam się z tezą redstara, że każdy klub może mieć takich członków, jakich tylko chce i nikomu nic do tego, ale nie zgadzam się z Twoją tezą, że nikomu nic do tego kogo jaki klub wystawia. Inaczej mistrzostwa Polski będą drużynowe, a nie klubowe - skoro każdy może reprezentować każdego.

Niedoszły przypadek Kajdanków Białołęka jest najbardziej jaskrawy - "założono" klub przede wszystkim pod kątem KMP, a w potencjalnej drużynie gwiazd ponoć jedna osoba nie była w stanie powiedzieć gdzie właściwie ten klub ma spotkania. Dla Ciebie to w porządku, spoko, ale dla mnie to nie fair.

Owszem, możecie mówić, że wszystko co nie jest zabronione jest dozwolone i będziecie mieć wtedy rację. Ale oprócz suchej litery prawa jest jeszcze coś co się nazywa fair play i ocena składu jaki wystawiliście może formułowana właśnie z tego punktu widzenia. Nie twierdzę, że moja ocena jest jedynie słuszna (co więcej: złagodziłem stanowisko po rozmowie z Bodem w Burzęcinie, uznając inne spojrzenie na sprawę), ale jednak jest ona taka, że wystawienie zawodnika niegrającego w klubie jako reprezentanta klubu jest niewłaściwe. I tyle.

Wniosek jaki płynie z tegorocznych KMP jest jeden: przepisy należy doprecyzować. Mam nadzieję, że zostanie to zrobione w ten sposób, że pozbawi kluby możliwości wystawiania drużyn gwiazd, jeśli głównym wyznacznikiem należenia do klubu przez te gwiazdy jest formalne, a nie faktyczne członkostwo.

M.

PS. Aha i przeproszę jeszcze, że określenie o pewności siebie (i nie tylko) zostało użyte ogólnie, bo przypadki tejże pewności były jednostkowe. Ale jednak będę bronił tego określenia w stosunku do postawy "jesteśmy najlepsi, tylko te leszcze miały szczęście".

#15bodo

23:45:11, czwartek 10 czerwca 2010 r.
Rozumiem, że postawa przedstawiona w post scriptum nie jest cytatem, a jedynie wrażeniem. A z wrażeniami to wiadomo co. ;p

Jestem przekonany, że Darek już w tym roku zrobiłby określoną liczbę gier rankingowych, gdyby od tego zależał start w KMP z mocy regulaminu.
To przekonanie wynika z tego, że on swoją przynależność deklaruje i potwierdza od dawna. Czy to uczestnicząc w klubowych belgijkach na Croniksie, czy działając na niwie popularyzacji dyscypliny (Empik). Jak się nie uczył do matury, to nawet parę razy przyjechał pograć w klubie. Mało, bo mało, ale na lidera rankingu w swoim czasie wystarczyło.
Summa summarum, porównanie z klubem-widmo i członkami-widmo uważam za nieco przesadzone.

Podam inny przykład. Jeden z Twoich klubowych kolegów znajduje się u nas w rankingu. Zagrał dwa turnieje, w czerwcowych planach ma dołożenie kolejnych dziesięciu gier. Czy w ramach swojego poglądu na sprawy uważasz go za ciut bardziej godnego reprezentowania Siódemki na KMP niż Yoha? Bo ja, przy całej sympatii dla zawodnika, miałbym wątpliwości. ;p

#16macak

0:40:11, piątek 11 czerwca 2010 r.
Cytat: Mam nadzieję, że zostanie to zrobione w ten sposób, że pozbawi kluby możliwości wystawiania drużyn gwiazd.
Nie rozumiem tego w ogóle, czy to oznacza, że np. 2 zawodników może mieć ranking powyżej 140 a reszta poniżej? To zakrawa na dyskryminację. Poza tym podaj mi definicję gwiazdy. Można powiedzieć, że w zeszłym roku sami mieliście drużynę gwiazd, dlaczego my wtedy nie reagowaliśmy?

Oczywiście rozumiem, że chodzi Ci o drużynę skleconą naprędce w celu właśnie KMP, która nie utożsamia się z jakimkolwiek klubem. Nazywaj proszę rzeczy po imieniu. Sądzę, że nasza taką nie była.

Ciekawym jest, że jeśli byśmy wystawili 5 osób, które mają powiedzmy ranking PFS 115-120 to dałbym sobie rękę uciąć, że nikt nie pofatygowałby się sprawdzenia ile te osoby mają rozegranych gier w klubie. Nie byłoby ględzenia i smęcenia na forach jacyśmy niesprawiedliwi. Byłoby to obojętne ponieważ drużyna byłaby słabsza, nie stanowiłaby zagrożenia dla najlepszych - wniosek, tak jak Boguś mówił - wszechobecna wszechpolska hipokryzja oraz konformizm.

#17

1:00:07, piątek 11 czerwca 2010 r.
Źle rozumiesz - nie jest to cytat dosłowny, ale sens usłyszanej przeze mnie wypowiedzi oddaje.

Co do porównania: napisałeś, że to kogo jakiś klub wystawia jest tegoż klubu sprawą. Jeśli jest to reguła, to tyczy się także "klubów-widmo" (nawiasem mówiąc spotkania na Białołęce się odbywają, a klub jest w rejestrze PFS). Zgodnie z tą regułą: wystawienie przez Kajdanki składu Skrobosz, Rydzik, Stanosz, Zwoliński, Mówka byłoby w porządku, wszak to tylko sprawa klubu.

Owszem, każdy ma prawo być tego zdania, ale jeśli ktoś uważa, że to byłoby jednak nie w porządku, to konsekwencją tego poglądu jest to, że jednak gdzieś ta granica istnieje. Że jednak to nie działa tak, że "niech klub robi co chce", tylko pewnych - nazwijmy to przegięć - robić nie można. Taka też była zapewne intencja ustawodawcy, kiedy wprowadzano przepis, że w uzasadnionych wypadkach można zakwestionować prawo do reprezentowania klubu.

W tym konkretnym wypadku pozostaje tylko sprawą indywidualnej oceny czy Darek w składzie "Siódemki" to już rzeczone "przegięcie" czy jeszcze nie. Dla mnie tak (choć, powtórzę, ostrość tej oceny się zmniejszyła po rozmowie z Tobą). Rozumiem i szanuję to, że dla niektórych nie (choć nie ukrywam, że cieszy mnie, że wystawienie takiego składu nie zaowocowało złotym medalem - z mojego punktu widzenia jest to sprawiedliwość losu).

Pozostaje tylko w przyszłości tak skonstruować przepisy, żeby nic nie zostawało do "indywidualnej oceny", a kryteria były jasne i przejrzyste. Przyznam, że nie do końca mam pomysł jak to zrobić, bo samo kryterium liczby rozegranych gier wykluczałoby na przykład z tegorocznych KMP Miłosza i Adama (a moim zdanie nie powinno).

Może coś w stylu: "wpisanie do rejestru klubowego" oraz ("30 partii w ostatnim sezonie" lub "60 partii w ostatnich dwóch sezonach" lub "200 partii w ogóle") ?

#18

1:03:07, piątek 11 czerwca 2010 r.
Qń: Mam nadzieję, że zostanie to zrobione w ten sposób, że pozbawi kluby możliwości wystawiania drużyn gwiazd.
Macak: Nie rozumiem tego w ogóle

Nic dziwnego, wszak ucięcie tego zdania w połowie wypacza jego sens.

#19bodo

2:05:11, piątek 11 czerwca 2010 r.
Nie będę na siłę interpretował czegoś, czego nie słyszałem.
Mam tylko nadzieję, że rozumiesz różnicę między poglądem wyrażonym na chłodno, a tekstem, który pada w ferworze emocji po przegranym meczu i w kontekście oskarżeń o grę nie fair.

Kajdanki Białołęka są i pozostaną dla mnie klubem-widmo tak długo, jak długo śladów jego regularnej działalności nie będzie można zobaczyć online. Przynajmniej na scrabble.rootnode.net.

Co do propozycji progu - jest niezła, warta negocjacji. Fajnie, że zawiera opcje wygodne dla nowych i wieloletnich graczy. No i bardzo dobrze, że mobilizuje do aktywności.
Problem, co zrobić z przypadkami takimi jak Adaś. Facet przyjeżdża kiedy tylko jest w Polsce, częściej bywa niż niektórzy lokalsi, a i tak nie łapie się w żadną z zaproponowanych cezur.

#20wesul

2:47:44, piątek 11 czerwca 2010 r.
Co do kwestionowania udziału w KMP osób o rankingu mniejszym niż 150 sytuację przedstawiłem jasno. Jeżeli nie jesteście w stanie zrozumieć tekstu pisanego, przykro mi bardzo. Nic na to nie poradzę.

Odnośnie kobrema - pisałem już, ale się powtórzę. Mnie jako (współ)organizatora KMP nie interesuje od kiedy on jest członkiem Waszego stowarzyszenia. Interesowało mnie tylko od kiedy jest członkiem Waszego klubu. I tak samo jak Darek, czy Adam był rozpatrywany pod kątem udziału w KMP. Zarząd postanowił,że dopuszcza wszystkich i mimo i się z tym nie zgadzam, uszanowałem to (żeby nie było wątpliwości co do udziału Kobrema, czy Adama w Waszej drużynie żadnych obiekcji nie miałem). A, że w forum PFS "tylko Wam to wytknięto" świadczy to o tym, że może coś rzeczywiście było nie w porządku i nie były to tylko moje "chore urojenia".

Co do złośliwości i chamstwa w relacjach , proponuję przeczytać to coś pod czym tu piszemy.
"To my byliśmy najlepsi, tylko innym przez trzy dni żarło tak, że głowa mała, a już wesul który nie zna trójek i śmiał mieć dwa blanki pokonał naszego miszcza kobrema". Tylko dziwnym zbiegiem okoliczności autor (niestety nie odważył się podpisać) nie zauważył, że mam z nim w przekroju 6 lat dodatni bilans.

I jeszcze jedno odnośnie Darka. Skoro przygotowania do matury rozpoczął przed 1 klasą liceum (z małą przerwą na jeden turniej w wakacje po 1 klasie), to mu współczuję. Rozumiem, że nauka jest ważna ale przez trzy lata non stop zakuwać?

Odnośnie "Kajdanek". Widzę, że zarówno tutaj, jak i na forum PFS najlepiej poinformowani są Ci którzy tam nigdy nie byli. Klub istnieje od października 2009 i regularnie co tydzień się spotyka. A na stronie Paskuda nie ma statystyk, bo jak na razie nie ma tam chyba możliwości zamieszczania wyników belgijki.

I jeszcze jedno na koniec. Czy mógłbyś mi Bogusiu wytłumaczyć dlaczego brak jakiejkolwiek obecności w necie "Kajdanek" świadczy o tym, iż jest to "klub-widmo", natomiast brak jakichkolwiek informacji w tym samym internecie o udziale Darka w życiu Siódemki świadczy o jego wieloletnim zaangażowaniu i przynależności do klubu. Bo za cholerę tego nie mogę zrozumieć.

#21bodo

6:46:23, piątek 11 czerwca 2010 r.
Cieszę się, że nie masz obiekcji co do Adama, ale ponoć na forum PFS ktoś napisał, że w łonie zarządu toczy się dyskusja nt. trzech naszych reprezentantów, w tym Macaka, i wynikło z tego wątku, że ta dyskusja powstała przez fakt, że Rafał Wesołowski wysłał komuś jakiegoś mejla.
Ale może to plotki. Nie wiem, nie należę do tej organizacji, a forum jej jest zamknięte.

Rozrysuj sobie, kto kiedy co napisał, ale wydaje mi się, że Wasza relacja powstała wcześniej. Oczywiście nie zakładam, że Krzychu czytał relację Konia, ale dawkowanie jadu wygląda na przyczynowo-skutkowe. Z "chamstem" przesadzasz.

Autor jest podpisany, a jakże. Tu się kłania coś o tekście pisanym. :) Oczywiście jeśli po przeczytaniu nie wiesz, kto był naszym kapitanem, można to wziąć na karb warsztatu autora, ewentualnie przyjąć że nie jesteś adresatem tekstu.

Zobacz sobie na mapie, gdzie jest Nysa, a gdzie Wrocław.

Z Kajdanek zrobił się jakiś podwątek zupełnie niepotrzebnie. Nic nie mam do chłopaków, życzę im jak najlepiej. Jeśli wystartują w KMP ich możliwości i tak zweryfikuje boisko, czytaj: worek i plansza.

#22bodo

7:08:38, piątek 11 czerwca 2010 r.
A tak poza tym to mi się trochę znudziło wylewanie żalów i ewokacja urażeń.

Napisz lepiej, komu mam zapłacić, żeby na liście rankingowej, prócz nazwiska i miasta, pojawiła się nazwa klubu. Ostatecznie - zamiast miasta.

#23

9:16:10, piątek 11 czerwca 2010 r.
"Rozrysuj sobie, kto kiedy co napisał, ale wydaje mi się, że Wasza relacja powstała wcześniej. Oczywiście nie zakładam, że Krzychu czytał relację Konia, ale dawkowanie jadu wygląda na przyczynowo-skutkowe."

Trochę niezręcznie czuję się dyskutując o tym "kto zaczął", ale: byłem na KMP, słyszałem jak "jedzie" się po słabszych graczach, słyszałem ciągle o farcie (relację z czatu przeczytałem dopiero później, ale dobrze wpisała się w klimat - to też była reakcja na to co napisałem 3 dni później?), słyszałem też uwagi odnośnie swojej gry.

Wiem, że to niemierzalne, wiem że to sprawa czysto subiektywna - ale wnioskując z rozmów w Burzeninie, nie jestem jedyną osobą, która odniosła takie wrażenie. Choć to oczywiście tylko wrażenie, więc jako takie nie nadaje się na polemikę.

"cwaniak z Wawki"

#24bodo

9:29:51, piątek 11 czerwca 2010 r.
Znakomita większość wypowiedzi na czacie ma charakter knajpianego żartu i wypowiedziana jest w duchu kibicowsko-ultrasowskim.
Mam nadzieję, że to jasne.

#25

9:49:19, piątek 11 czerwca 2010 r.
Wiem, że sporo tam było pisane z przymrużeniem oka, ale odmienianie non stop słowa "fart" (i "megafart") przez wszystkie przypadki zdaje się sugerować, że to jednak nie do końca żart w stanie czystym. Byłeś bodaj jedyną osobą, która napisała coś pozytywnego o umiejętnościach rywala, a nie tylko o jego farcie.

Po wygranej też zresztą usłyszałem nie "gratuluję, byłeś lepszy", tylko "całą partię chciało mi się lać" ;P .

#26Vince

10:54:37, piątek 11 czerwca 2010 r.
A ja nie mam zielonego pojęcia, po co jest ta dyskusja.
Wydaje mi się, że wystarczająco wszyscy się żarli przed KMP, po co komu to teraz, tym bardziej, że padła już w miarę konstruktywna zapowiedź powstania regulaminu na przyszłoroczne zawody. W tym roku nie było sprecyzowanej przynależności klubowej, dla jednych jest to coś, dla drugich jest to coś innego, przepisów nikt nie złamał.
Ponieważ zostałem przez Qń w jednym z jego postów wywołany, odpowiem:
Qń, przeprosiłem już raz, drugi raz nie zamierzam, wyciąganie tego wydaje mi się nie na miejscu bez uwzględnienia tego, co potem powiedziałem.

#27aztech

12:00:13, piątek 11 czerwca 2010 r.
Co do farta, to był mój komentarz, iż Warszawa takiegoż miała (oczywiście szczęściu też trzeba dopomóc umiejętnościami). Znakomitą część pojedynków z Wawą mogłem śledzić w roli kibica i relacjonującego przebieg gier i mówię to z całą odpowiedzialnością.
Dla przykładu obserwowałem partię Adamsona z Przemkiem i gdy widziałem jak Przemek przedłużał kolejno TAŃCZ, do TAŃCZĄ, TAŃCZĄC, TAŃCZĄCY i na koniec NIETAŃCZĄCYMI by po tym ostatnim ruchu dobrać czyste i nieblokowalne WYRAŻONA. Wydaje mi się, że takie stwierdzenie jest uzasadnione.
Druga symptomatyczna partia to partia Bartka z Rydzem. Pierwszy rozpoczął od ERANOSOM, po czym rydzu kładzie 2 ruchy: DOKTORY oraz CIEPAŁBYM (oba czyste) na x4. Bartek dobiera mydło, ale pomimo, że partia bardzo otwarta i pomimo, że zestaw ma dosyć fajny, to nie ma jak położyć premii.
Po którymś z kolei ruchu, kładzie premię, ale Rydzu w tym czasie natłukł punkty, a Bartek w każdym z losowań dobierał niefartownie. Po premii Bartka bodajże w następnym ruchu Rydzu dobrał ALUNDOWI, przyklejone do 2 liter i do tego jeszcze przez O. Oczywiście nie każdy by to znalazł, ale przy tej klasie i na tym poziomie rozgrywek, takie dobranie ma duże znaczenie.
Tak na marginesie, to psychologiczne 3 dziewiątki w pierwszej rundzie też zrobiły swoje :)
Mógłbym się jeszcze pastwić nad wesulowym HUI, ale za bardzo go lubię i przemilczę, bo sam położyłem ZIELIŁY :)

#28macak

12:49:47, piątek 11 czerwca 2010 r.
Nie chcę umniejszać waszych tzn. Macaków umiejętności, ale każda z moich partii z Wami była, że tak powiem niestandardowa.
W pierwszej z Qniem mogłem blokować nadchodzącą 9, ale przegrywałem i chyba każdy w tamtej sytuacji dałby scrabbla SPAWAŁOM ze składu SPŁAWOM. Trudno było przewidzieć, że dobierze dziewiątkę do J - NITUJEMY. Druga 9 to już efekt mojej chęci pogoni tak niekorzystnego wyniku, gdyż wysunąłem celowo no i jak to kpiarsko Magda Kublik powiedziała "No co Ty nic 2 razy się nie zdarza". No i miał drugą 9 CZARNULI z blankiem za U. Mam wszystkie zapisy partii więc warto jeszcze nadmienić, że poza dwoma dziewiątkami miał jeszcze jednego scrabbla za 78 i dwa drogie ruchy (49 i 43 pkty).
Druga gra to gra z Rydzem, który do połowy gry wypominał mi stratę OBGINACZ oraz 2 wymiany, potem że to ja mam farta, jeden prosty scrabble z blankiem oraz GŹLE/ODWAGI x3 za 44 pkty, gdzie on sam wysunął to ŹLE. Niestety zamilkł po czystym SINTOIZM x3. Gdy wydawało się, że partia jest rozstrzygnięta na moją korzyść dostaję w końcówce same spółgłoski i Ó. On sobie wystawia MSZA/KHAT, tak że mógł zacząć scrabla od H, A, T lub też leżącego na potrójności Ż. Jedynym moim wyjściem było zablokowanie bardziej prawdopodobnych T i A i liczenie, że nic nie będzie miał. Okazało się, że jedynego możliwego scrabbla miał od H - HARMONII, oczywiście headshot ja dolosowuje FY, razem mam 14 pktów na stojaku, przegrywam 11-oma. Super gra, miałem wielkie szczęście.

Ostatnia gra to Louri dosłownie ze mną ZATAŃCZYŁ. Poczynając od TAŃCZ w pierwszym ruchu sukcesywnie to on dokładał wszystko do tego ugrywając razem do NIETAŃCZĄCYMI (za 90 pktów) ok 190 pktów. Potem dobrał czyste WYRAŻONA i było praktycznie po zawodach. Faktycznie w tej planszy przegapiłem WĘDKARZY (nie widziałem), jak i celowo NAWYCZKĘ w tym samym ruchu. Zagrałem WAZKĘ/ZBEŁTAŃ za 47 pkt zostawiając jednocześnie sobie blanka co zaowocowało potem scrabblem za 88pkt. Nie wiem jaka jest definicja pecha, ale może akurat w tamtych grach tak było, że go miałem. Być może mogłem zblokować to J, szczęśliwie zablokować H oraz w jakiś sposób przeszkodzić w dokładaniu do rdzenia TAŃCZ, ale te ruchy byłyby wbrew logice.

#29kobrem

12:54:04, piątek 11 czerwca 2010 r.
lol Koniu, podałem Ci rękę po partii i uznałem, że wygrałeś, bo mając przewagę grałeś lepiej taktycznie, mój komentarz dodatkowy był prawdą:p myślałem, że jesteś na tyle normalną osobą, że mogę sobie tak na luzie przygadać. Przynajmniej takiego Cię zapamiętałem jak mnie miażdżyłeś w MP w pierwszej rundzie.

Komentarz cwaniaki z wawki odnosił się do sytuacji, w której sam brałeś udział na Waszym forum "klasyfikacja, klasyfikacją, ale może wystawmy najlepszy skład, bo kto to widział, żeby Musielak i Wesul jechali na KMP" Mów co chcesz, ale to Wy macie chorą sytuację w klubie.

Komentarza Wesula nawet nie chce mi się komentować, ale jednak to zrobię i przestanę się odzywać, bo chamstwa nie zniosę. Przecież to chyba ja rozegrałem z Tobą te partie i mogę ocenić w przekroju 6 lat kto ma większe umiejętności. Wiem, że gram mniej więcej porównywalnie jak top50 rankingu i wiem, że Ty do niej nie należysz, ale nie dlatego tak myślę, tylko dlatego, że miałeś w tych partiach szczęście i mogę to po prostu powiedzieć, jeśli Ty uważasz, że byłeś lepszy taktycznie, słownikowo i psychicznie to pozdrawiam.
Rydzu czy Kazik np. umie przyznać, że w partii ze mną miał farta, tak samo jak ja wygram z Kamilem, albo innym graczem z top50. Najgorsze jest to, że jak się powie, że się gratuluje, a chwilę później, ale musisz przyznać, że Ci żarło, to obraca się to w cytat, gratuluję wypierdalaj.

Ja napisałem swoje odczucia w tej relacji, wiem że nie grałem idealnie, ale się starałem i miałem naprawdę dużo pecha. Gdy bajowałem, albo skończyłem partię, chodziłem po stołach i patrzyłem na inne gry i też widziałem, że mimo dobrej gospodarki stojakiem wielu partii nie dało się przeskoczyć.

Pierwszy raz czytam komentarz, w którym ktoś piszę, że czuję się jak gwiazda. Ta gra to dla mnie zabawa, a przez różne spory i waśnie zastanawiam się czy jest w ogóle sens jeździć i tracić kasę na te turnieje.

#30redstar

13:14:21, piątek 11 czerwca 2010 r.
Tak czytam tę Waszą dyskusję i coraz bardziej mnie zadziwia. Kłócenie się, czy ktoś wygrał bo miał więcej farta, czy dlatego, że był lepszy nie ma za bardzo sensu, bo to jest nie do udowodnienia :-). A tę końcówkę z HARMONII akurat moim zdaniem dało się lepiej rozegrać (być może jesteś w stanie ją odtworzyć to możemy przeanalizować).

#31macak

13:55:42, piątek 11 czerwca 2010 r.
Niestety nie pamiętam dokładnie stanu planszy (a nawet swojego stojaka), rzeczywiście mogłem zablokować H dając od góry PÓJ do P, zostawiając jednak T niepokryte. Jednak tak jak napisałem ostatnie moje dobrane literki to FY, równie dobrze mógł mieć np. TYRANIOM lub TRAFNYMI do T. Miał skład ARONII*. Akurat tak trafiłem, że do T nie miał nic a do H miał, trudno przewidzieć gdy 2 literki ciągle są w worku co ma przeciwnik. Może lepiej byłoby nie blokować w ogóle tylko sprzedać gdzieś jedną literkę i dać sobie jeszcze szansę zagrać po scrablu Rydza, można gdybać. Wg mnie jednak byłem na straconej pozycji w takim przypadku bo skład mojego stojaka nie napawał mnie zbytnio optymizmem.

Dodaj swój komentarz

Pola oznaczone gwizadką * są wymagane.

Twój adres email nie będzie widoczny

Komentując możesz używać składni Markdown.

nasze ćwierki
najnowsze galerie
tajskie kości ;)
tajskie kości

wersja ekstremalnie eksperymentalna, powstała w styczniu 2009 © bodo